Wartości wypisane w sercu miej, nie na koszulkach

Pamiętam czasy, kiedy ciuchy z emblematami Polski Walczącej można było kupić na kilku stronach w internecie. Powstawały wówczas takie marki jak Ultra Patriot, Surge Polonia czy Red is Bad. Na jedynym kumatym forum kibicowskim prowadzone były zapisy na koszulki z grafikami dość wątpliwej urody i każdy początkujący „przedsiębiorca” musiał liczyć się z tym, że zostanie zganiony za nabijanie sobie kabzy na patriotyzmie. Chociaż część zysku musiała trafić w odpowiednie ręce, czyli do organizacji wspierających naszych bohaterów i kombatantów. Nie tak dawno podobną akcję przeprowadzili chłopaki z Polish Football Casuals. Przy dropie koszulek „Polish City Series”, dochód ze sprzedaży koszulek przekazany został na rzecz Stowarzyszenia Odra – Niemen, które zajmuje się między innymi pomocą Polakom zamieszkującym Kresy.

13346751_1214974535180102_8856805356533460468_n

Dzisiaj wygląda to nieco inaczej. Od Zakopca, przez rynek w Radomiu aż po Hel, na straganach obok koszulek „Piwo to moje paliwo” znajdziemy Generała Nila, Inkę i Dywizjon 303. Ceny tych fejków, w większości 1:1 zerżniętych od Red is Bad czy Surge są na tyle niskie, że może sobie na nie pozwolić każdy. Nawet ktoś, kto nie zwróci uwagi na to, że na jego podrabianej bluzie opaska na rękawie jest… czerwono-biała. Podobnie jak Wy, streetwearowe świry, wstydzicie się za małolatów bujających się w fejkowych bogo, tak ta prawa strona wstydzi się za niczego nieświadomych gimbów z jedynkami w dziennikach i bez jedynek w uzębieniu.

Pamietam, z jaką dumą parę lat temu nosiłem swoją bluzę z Polską Walczącą. Na każdym kroku walczyłem o wizerunek społeczności powiązanej w jakikolwiek sposób z patriotyzmem. Nie pięścią, nie okrzykami o trzeciej nad ranem. A to rozmową, a to uśmiechem… Ludzie widzieli w nas młodzież, która wreszcie zaczęła interesować się historią i nie wstydzi się swojego pochodzenia. Dziś w świadomości podzielonych Polaków osoba nosząca na ulicy odzież patriotyczną jest z bojówki PiSu. Taką mamy opinię wyrobioną przez media i tak niestety zaczynają nas postrzegać postronni ludzie. Miłościwie nam rządzący i przypałowcy z czerwono-białą opaską obrzydzili ludziom patriotyzm.

Paluch nie wyśmiał patriotyzmu, nie wyśmiał haseł „Śmierć Wrogom Ojczyzny”, czy „Fuck Islam” (swoją drogą, bardziej popularny jest wzór FUCK ISIS, a to znacząca różnica).

On wyśmiał tylko i wyłącznie debili, którzy na osiedlach w takich koszulkach sieją przypał i godzą w wizerunek tych prawdziwych patriotów. Tych, którzy wartości maja wypisane w sercu, nie na koszulkach. Oni nadal działają, tylko w ukryciu. Jeżdżą na wschód z paczkami pełnymi żywności, wspomagają polskie szkoły w miejscach zapomnianych przez rządy. Nie potrzebują poklasku, nie robią niczego dla lajków. Szkoda tylko, że znów musieli zejść do podziemia. I są ostatnim krzykiem osiedla.