space invader – street artowy najeźdźca

Wyobraź sobie, że masz prawie 50 lat. Mieszkasz sobie w Paryżu, na co dzień przepijasz dobrym czerwonym winem chrupiącą bagietę i dojadasz żabimi udkami. A wieczorem jak Twoje dzieci położą już wnuki spać wychodzisz w miasto i robisz jedne z najbardziej rozpoznawalnych na świecie prac street artowych. Tak, jesteś gościem, którego ksywka to Space Invader. 

A tak serio. Invader to gość, któremu w 2019 stuknie pięćdziesiątka na karku. To wystarczająco dosadny argument na potwierdzenie tezy, że street art to nie tylko zabawa dla gówniarzy. Sam z resztą zaczynał swoją przygodę ze sztuką miejską będąc już bliski trzydziestki (miał 29 lat). Za pierwszy cel swojej inwazji wybierając rzecz jasna miasto, w którym mieszkał i mieszka do dziś – Paryż.

 space_invader_02

Był prawdopodobnie pierwszą postacią w międzynarodowym środowisku street artystów, który nie malował graffiti a wyklejał ceramiczne mozaiki. Pamiętajmy, że był to rok 1998 i scena sztuki miejskiej wyglądała trochę inaczej niż dziś. W Polsce wtedy następował dopiero boom na graffiti. Każdy wtedy był writerem, wymyślał sobie kiczowatą ksywkę i tagował wszystko co się tylko dało.

Znakiem rozpoznawczym sławnego żabojada są oczywiście postacie z gry Space Invaders. Pikselowi kosmici, którzy zadebiutowali na Atari w 1978 roku. Z resztą do dziś są doskonale rozpoznawalnym znakiem tamtych czasów jak i tych nieco późniejszych, gdzie każda turystyczna miejscówka była wyposażona w automaty z tą grą.

space_invader

Invader przez wszystkie lata swojej twórczej działalności dokonywał inwazji w wielu miastach na całym świecie. Oczywiście sporo jeździł po Europie, a najwięcej prac można znaleźć we Francji. Nie zmienia to jednak faktu, że pikselowa sztuka zawitała także do São Paulo, Los Angeles, Nowego Jorku, Miami, San Diego, Toronto, Bangkoku, Tokio, Katmandu, Varanasi, Melbourne, Perth czy Mombasę.

Co ciekawe, a na co może niewielu zwracać uwagę. Jego prace są praktycznie nie do zajechania. O ile mural, praca od szablonu, wlepki czy cokolwiek innego po pewnym czasie po prostu znika, blaknie lub jest zamalowywana, o tyle jego ceramiczne płytki wiszą i mają się tak samo świetnie jak na początku. Idę o zakład, że znakomita większość jego dorobku, który powstawał przez ostatnie kilkanaście lat – nadal sobie wisi i cieszy oko przechodniów.

space_invader_05

Artysta z resztą znany jest z dbałości o detale i bardzo, bardzo staranną pracę, na którą składa się z resztą cały etap przygotowania do inwazji. Przed wyklejeniem nowych pikseli spędza co najmniej tydzień na zaplanowanie i przygotowanie ataku. Analizuje mapę i miejsca i zawsze wykleja płytki tam, gdzie skupią na sobie wzrok jak największej liczby odbiorców. Można by się pokusić o stwierdzenie, że Invader jest mistrzem street artowego marketingu partyzanckiego.

Z resztą zerknijcie na tę grafikę prezentującą jego prace w Montpellier. To tylko potwierdza z jaką starannością pracuje Francuz.

space_invader_01

Cóż mogę powiedzieć. Chapeau bas panie Invader.