Reedycje modeli YEEZY – plusy i minusy

@hypetobs

Ostatnie miesiące są przepełnione komentarzami dot. powtórnych premier modeli YEEZY. Fala nie nadeszła znikąd, niemniej jednak warto rozważyć stanowiska dwóch stron, a także za i przeciw.

Aby należycie przeanalizować fakty, warto nieco cofnąć się w czasie. Zapewne wielu z nas pamięta kluczowe partnerstwo na którego czele stanął Kanye West i Nike. Począwszy od pierwszego wydania w 2009 roku, modele sprzedawały się niemalże w mgnieniu oka. Po odejściu rapera od Nike, pozostawiono fanom spory niedosyt, który w późniejszym czasie okazał się być strzałem w dziesiątkę – zwłaszcza, że popularność Nike Air Yeezy była znacząca.

Pierwsze wydanie u boku adidas, Yeezy Boost 750 ”Light Brown” trafiło do ograniczonej sprzedaży już 14 lutego 2015 roku. Ograniczonej, z uwagi na warunek rejestracji w aplikacji adidas dla klientów z Nowego Jorku – na tamtą chwilę, wypuszczono 9 tysięcy par, które wyprzedały się w ciągu 10 minut. Następnie, model trafił do szerszego grona klientów. Niemniej jednak, już od startu nakręcono spiralę wyższego popytu, a niżeli podaży. Kontynuując ścisłą politykę, gdy na salonach pojawiła się sylwetka Yeezy Boost 350 ”Turtle Dove”(27 czerwca 2015 r.) pod każdym ze sklepów oferujących produkt, ustawiała się rzesza zainteresowanych. Ze śmiałością dodamy, że część fali była uwarunkowana dostępnością – co jest zresztą od wielu lat narzędziem sprzedaży wielu firm. Tego nie zamierzamy jednak tłumaczyć – asortyment, którego zdobycie wymaga więcej zaangażowania jest odpowiedzią samą w sobie. Resell miał się całkiem dobrze, czemu dowodzą ceny odsprzedaży. W miarę upływu czasu, duet znacząco powiększył swoją współpracę, a Kanye przekonywał klientów, którym nie udało kupić się wymarzonej sylwetki hasłem ”Yeezy for everyone”. W tym miejscu, pozwolimy sobie zacytować klasyk W.W. Jacobs;

Be careful what you wish for

Wprowadzenie m.in. Yeezy Boost 350 V2 (24 września 2016r.) okazało się przynieść zmiany nie tylko w wyglądzie obuwia ale i sprzedaży. Grupa osób, które rozpoczęły polowanie na sylwetki i wpatrywały się w kręcące kółeczko na adidas wzrastała. Nie zamierzamy jednak skupiać się na konkretnych liczbach, a wyłącznie tym, co obserwuje wielu z nas. Bez wątpienia rodzima linia YEEZY stanowiła swoisty sukces, który można wykorzystać w różnoraki sposób. Po licznych premierach, adidas i Kanye West dotrzymali słowa i rozpoczęli działania ku znaczącemu zwiększeniu produkcji. Efektem tego może być m.in. restock kolorystyk 350 V2 ”Zebra”,  ”Triple White” czy nadchodząca reedycja ”Semi Frozen Yellow”. Gdy przypatrujemy się zaistniałej sytuacji, przypominamy sobie o strategii Jordan Brand, która zwiększając produkcję, zmniejszyła zainteresowanie swoimi produktami. Sytuację komentował wówczas były prezes Jordan Brand – Larry Miller, a następnie zamierzano wtoczyć odpowiednie zmiany. Biorąc pod uwagę wydania takie jak m.in. ”Not For Resale” czy współpracę z Union Los Angeles i Off-White, mniejsza dostępność przyniosła spore profity. Wracając jednak do tematu – liczne reedycje zaczęły znacząco wpływać na zmniejszone zainteresowanie – przykładem są nie tylko ceny z drugiej ręki ale i fakt, że sylwetka taka jak 700 ”Mauve” w dalszym ciągu wisi na sklepowych półkach. Wyjaśniliśmy już nasz punkt widzenia skutków i przyczyn – co dalej? Znaczna ilość osób cieszy się z takowych działań argumentując to swoim własnym upodobaniem i możliwością zakupu bez kolosalnych cen odsprzedaży. Fakt, podejście jest zdecydowanie zrozumiałe z punktu widzenia klienta, niemniej jednak linia po części zbudowała swoją pozycję żartobliwie mówiąc walką o zakup. W momencie gdy takowa się kończy, zabawa ma smutny finał – nie tylko wśród resellerów. Przykładem solidnego zastosowania zasad mniejszej dostępności może być strategia założyciela Supreme, James Jebbia w jednym z wywiadów, podsumowuję; ”[…] if we can sell 600, I make 400.”

Wszystko ma jednak swoje plusy i minusy. Jeśli nie udało się wam zdobyć pary lub się jej pozbyliście – z kolejnej szansy należy się wyłącznie cieszyć. Warto wspomnieć, że wiele marek chętnie wprowadza wskazane wydania po raz kolejny na sklepowe półki, dzięki czemu wiele z nas może mieć w swojej szafie klasyki takie jak m.in. Air Jordan 1 Bred. Kluczowym pytaniem jest to, po jakim czasie omawiane powroty mają sens. Nie jest również tajemnicą, że obecna strategia zmniejsza dotychczasowe zamieszanie linią YEEZY, które napędzało i hype, i sprzedaż.