Polon to tylko demo! Kilka słów o nowej płycie Białasa i Lanka

Na nową płytę Białasa zacząłem czekać po tym, jak światło dzienne ujrzały trzy numery spod szyldu „PREPOLON”. Szczególnie do gustu przypadł mi pierwszy, tytułowy numer, który jest świetnym bangerem i niech świadczy o jego jakości fakt, że zaraziłem nim kilku znajomych, którzy od polskiego rapu w nowoczesnym wydaniu raczej stronią. Szczególnie spodobał mi się wers:

„Jestem hipokrytą, bo wiecie, jak bardzo pierdolę bananów, a chcę, by mój syn był największym bananem, jaki się urodzi w tym jebanym kraju”.

Jazda po bananowcach to stały element twórczości raperów związanych z ulicą i irytował mnie fakt ich krótkowzroczności. Białas nie tyle wyjaśnił ich jak Paluch, co raczej wytknął im hipokryzję, co utkwiło mi w pamięci i kazało czekać na cały album. Spodziewałem się po nim osobistych wyznań wkurwionego chłopaka z osiedla, który przeszedł długą drogę od undergroundu do czołówki polskiego rapu i taki też jest Polon, choć na taki obrót spraw kurs wynosiłby 1,15.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to prawdziwy ogrom materiału. Wersja standardowa, którą kupicie w sklepach zawiera 17 numerów. Druga płyta, dołączana w wersji deluxe – kolejne 10. Mixtape, dorzucany do preorderu i dostępny do ściągnięcia na datpiff.com – następne 12. Łącznie 39 kawałków. Słuchacze, którzy nie kupili jeszcze płyty i muszą się do niej przekonać przed kupnem, sprawdzą ją zapewne na Spotify, iTunes lub Youtubku. Obawiam się, że sporo słuchaczy może po pierwszym, długim i męczącym odsłuchu wybrać sobie kilka ulubionych numerów, a do reszty nie wrócą. I nie kupią płyty. A szkoda, bo na tej płycie jest kilka naprawdę fajnych tracków.

W pierwszym z nich słuchacz dostaje dokładnie to, o czym mówiłem w pierwszym akapicie.

„Ja zarapuje Wam o wszystkich moich słabościach. Po to żebyście kurwy miały z czego się pośmiać”.

I faktycznie, na fanpage’u SB Wackija zdążył już się pojawić screen z profilu młodzieńca, który wrzucił na Facebooka zdjęcie z podpisem „Mama smutna, tata zły; tata wódka, mama łzy”.

Białas jest na tej płycie szczery do bólu:

„Leżałem sam przybity jak Jezus, czekając na datę swojego pogrzebu. Wstydzę się siebie z tamtego okresu”.

Na tej płycie słychać, że chciał rozliczyć się ze swoją przeszłością i jednocześnie pokazać swoim słuchaczom, że z każdego bagna da się wyjść. Wersy podobne do „O wiele więcej ja wyniosłem z biedy niż z tego sukcesu” mogliście już usłyszeć wielokrotnie nie tylko u Białasa, ale i u kilku innych raperów, których korzenie wyrastają z osiedli… Umówmy się jednak, że w przeciwieństwie do niektórych akurat Białas miał pełne prawo ku temu, by nawinąć o sukcesie. Bo osiągnął go niewątpliwie.

Polon to oprócz emocjonalnych wersów także przewózka i to momentami… ekstremalna.

„Na równi ze mną to stawia się Drake’a i Skeptę, a nie polskiego rapera. Za daleką drogę przeszedłem”.

I mimo, że Białasowi chodzi tu raczej o dystans, jaki dzieli go od innych polskich raperów – trzeba przyznać, że to mocne słowa jak na… polskiego rapera. Należy mu jednak oddać, że po H8M4 mógł poczuć się pewnie. Czwarte miejsce w kategorii „raper roku” w Ślizgerach, czy pierwsze miejsce w tejże kategorii na Glamrapie w 2016 roku – poprzednia płyta była bez wątpienia kamieniem milowym w karierze Białasa. I ciężko będzie mu tę płytę przebić.

Bardzo spodobał mi się wers:

„Nie robię najlepszych płyt, ja to jebię ziomek. Bo nie ma najlepszych płyt, a są ulubione”.

Wychodząc z takiego samego założenia nie pokusiłem się o stworzenie mojej wersji Polonu, którą ograniczyłbym maksymalnie do 15 numerów. Nie będę Wam mówił, czego macie słuchać, bo Wam może spodobać się zupełnie co innego. Mogę Wam jednak powiedzieć, jakie numery najbardziej mi podeszły. Na pewno oba z udziałem Quebonafide. Tak, oba – oprócz Gangesu, Kubę możecie usłyszeć jeszcze… na refrenie w Simia. Potwierdziła to jego dziewczyna na oficjalnej grupie wytwórni na Facebooku. Oprócz tego na pewno Xorcyzmy za niesamowity bit Lanka; Fraktale – bardzo klimatyczny i co najważniejsze, oryginalny numer o jaraniu, ale też It’s My Live, Jak Skepta czy Medusa, na którym gościnnie udzielili się Avi i Louis Villain. Kompletnie nie podszedł mi z kolei numer How, który miał wyśmiać policję, a sam wyszedł bardzo śmieszkowy. Biorąc pod uwagę to, że Białas ma za co policji nie lubić (patrz kawałek „Czekamy na Ciebie”), How to moim zdaniem zmarnowany potencjał.

Polon to dobra płyta i szczerze mogę polecić ją każdemu, kogo z miejsca nie odstraszy 27 numerów. Po przesłuchaniu sami wybierzecie swoje ulubione numery i dodacie do playlist na kanałach streamingowych. Białas zrobił płytę dla swoich fanów, którym podziękował za to, że znalazł się w czołówce polskiego rapu po latach ciężkiej pracy. Zasłużył na to jak mało kto i liczymy, że utrzyma formę. Osiem numerów na Polon zrobionych było miesiąc po premierze H8M4, więc domyślamy się, że długo na nowości od Białasa nie będziemy musieli czekać. W końcu sam nawinął w kawałku z Mateo #MCGREGOR:

Tak się rozpędzam, że mordo już traktuje POLON jak demo!