Mistrzowie drugiego planu w polskim rapie

Większości znanym bohaterom towarzyszyli ich pomocnicy: Don Kichot miał swojego Sancho Pansę, Batman w krytycznych chwilach mógł zawsze liczyć na Robina. Mimo, że główne postacie z powodzeniem mogłyby radzić sobie w pojedynkę, to jednak trzeba przyznać, że drugoplanowe persony są ciekawym uzupełnieniem. Nie inaczej jest w świecie muzyki i nie chodzi tu o hypemanów, którzy wspomagają na koncertach grających pierwsze skrzypce MC’s, a o raperów, którzy mimo równej hierarchii w zespole zostawali w cieniu. Sprawdźcie mój ranking najlepszych MC’s drugiego planu:

5. Peja i Wiśnia, czyli Ski Skład

Myślę, że Peji nikomu przedstawiać nie trzeba, jednak młodsi słuchacze mogą mieć problem ze skojarzeniem kim jest Wiśnia. Wiśnia to poznański raper, który nie mógł wymarzyć sobie lepszego debiutu na legalnej scenie niż pojawienie się w dwóch utworach na płycie Slums Attack „Na Legalu?”. Wieloletnia przyjaźń obu panów i przyzwoity poziom Wiśniowego sprawiły, że stworzyli duet o nazwie Ski Skład, który nagrał płytę „Wspólne Zadanie” (jeśli jeszcze jej nie słuchałeś to obowiązkowa pozycja). I jeśli chodzi o znaczące sukcesy Wiśni to by było wszystko. Po rozpadzie Ski Składu raper postawił na solową karierę pod pseudonimem Wiśnix, która przeszła bez echa.

4. Sokół i Jędker, czyli WWO

Po słynnym (w złym tego słowa znaczeniu) projekcie Monopol Zodiak zastanawiałem się, czy Jędkera umieszczać w tym zestawieniu. Nie mogę jednak odmówić mu wkładu w historię polskiego rapu. Jędker od początku skazany był na bycie w cieniu charyzmatycznego Sokoła. Mimo to razem nagrali kilkadziesiąt utworów, które na zawsze zostaną w pamięci polskiego słuchacza. Potem przyszedł rozłam, solowe kariery i hit dzięki, któremu były członek WWO zyskał spore pieniądze i zarazem stracił szacunek w branży. Czy z perspektywy czasu było warto?

3. Lukasyno i Egon, czyli NON Koneksja

Egon to jeden z tych raperów, którzy wybitnie się nie wyróżniają, ale też nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Wraz z Lukasyno ma na koncie trzy płyty jako NON Koneksja i dwa solowe wydawnictwa. W moim rankingu o miejsce na podium rywalizował jeszcze ze Stasiakiem i Pogzem. Wygrał dzięki największej ilości kawałków i temu, że ewidentnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

2. Zeus i Joteste czyli Pierwszy Milion

Joteste to kompletny raper i producent, który teoretycznie ma wszystko co sprawia, że mógłby należeć do tej samej ligi, w której gra Zeus. Tak jednak nie jest. Często ewenementem pewnych składów jest to, że osoby w nich występujące znacznie różnią się od siebie, ale razem tworzą spójną całość. Joteste to praktycznie klon Zeusa, który nawija podobnie, ale jak widać dla sceny dwóch Zeusów to jednak za wiele…

1. Eldo i Jotuze czyli Grammatik

Grammatik to legenda polskiej sceny i zapewne wielu z Was się ze mną nie zgodzi, że Jotuze to drugoplanowa postać tego składu, ale biorąc pod uwagę to co osiągnął, a raczej czego nie osiągnął mimo ogromnego potencjału stawiam go na pierwszym miejscu w rankingu najlepszego rapera, który był na dalszym planie. Jakiś czas temu raper poinformował na swoim FB profilu, że rozpoczyna pracę nad 7 winylową EP-ką, która będzie zawierała 3-4 zupełnie nowe utwory + Bonus. Nam pozostaje życzyć aby w końcu udało mu się dołączyć do poziomu na jakim w najlepszych latach znajdował się Eldo.

Podsumowując nasuwa mi się jedna dygresja, a mianowicie wielu raperów po sukcesach, które osiągnęli w składach poczuło się na tyle mocno, że postanowili pójść swoją drogą i rozpocząć kariery solowe. Słuchacze jednak szybko sprowadzili ich na ziemię i tak jak błyskawicznie zaistnieli tak samo błyskawicznie odeszli w zapomnienie. Co by było gdyby jednak pogodzili się z losem drugoplanowej roli ? Czy do tej pory słyszelibyśmy udane produkcje z pod szyldu Ski Składu czy Grammatika ?

 

Ł.B.