Krik Kong w świecie graffiti [wywiad]

Każda podróż do Gdańska za dzieciaka, budziła we mnie ekscytację. Nie miałem wielu okazji wybierać się w takowe, ale każda z nich napawała mnie ogromną fascynacją. Głównym jej obiektem była niezliczona ilość graffiti, które biło po oczach z każdej strony. Wśród wielu świetnych prac, były i one, mistyczne postacie komiksowe, które wychylały się niemal z każdego miejsca, w które się spoglądało. Wtedy nie wiedziałem, że za wszystkimi tymi pracami stał writer, ukrywający się pod nazwą Krik. Od tamtych czasów trochę się zmieniło. Usiedliśmy sobie razem i porozmawialiśmy trochę.

exxist: Zacznę od pytań męcząco klasycznych. Kiedy zaczęła się u przygoda z graffiti?

Krik: Jakoś pod koniec lat 90tych. Początek Krika datuję na 1999. Z tego roku mam pierwsze zdjęcia swoich prac. Fascynacja graffiti i hip-hopem pojawiła się trochę wcześniej. Wycieczki po dzielni w poszukiwaniu obrazków i próba ich odczytania, zupełnie nie wiedząc o co chodzi. Przy okazji zostawiając po sobie coś na kształt tagów robionych szkolnymi mazaczkami. Coś co pewnie co drugi dzieciak robił. No i się wkręciłem. W 99tym z kolegą zakładamy ekipę FC: .Robimy kilka sreber. Mamy już swoje ksywy. Moja została ze mną do dziś.

12095192_1096225720395330_8410765010699499498_o

exxist: Zainteresowania sztuką przeniosły się na ściany, czy graffiti rozwinęło Twoje zainteresowania innymi formami?

Krik: Nie interesuję się sztuką za bardzo. Ale na pewno dzięki graffiti jest teraz we mnie więcej artysty niż np. 15 lat temu.

exxist: Jak na przestrzeni lat zmieniał się Twój styl?

Krik: Powoli. Niby to ciągle to samo ale widać różnicę jak się porówna moje prace na przestrzeni lat. Bardziej nazywam to ewolucją.. Powoli ale do przodu.

exxist: A jak zmieniło się środowisko? Co zmieniło się na lepiej? Czego brakuje Ci z dawnych lat?

Krik: Wydaje mi się, że środowisko jest bardziej wyluzowane. Pewnie dlatego że się zestarzeliśmy i jest nas mniej. A fajnie bylo czuć konkurencje i energie z tego wynikajaca. Duzo ksywek. Duzo dobrych zawodników, dużo tojów, sporo prac na miescie, zbombione kolejki tramwaje, mało kamer cctv. Podobał mi się ten nieład. Podobała mi sie ta młodzieńcza swawola, jezdzenie skm’ka w tą i z powrotem po to zeby zostawic gdzies pare tagow, spacery po linii, miescie. Szlajałeś się a czas stał w miejscu. Teraz jest czyściej i platikowiej i czas zapierdala jak dziki. Chociaż pewnie młodsze pokolenie za pare lat będzie wspominać 2015ty jako dziki zachód.

 

10155532_978923742125529_5640839949945062774_n

exxist: Największy mit na temat graffiti jaki słyszałeś w swoim życiu?

Krik: Ktos nam na pewno placi za malowanie. Ktos nas na pewno sponsoruje i zleca to malowanie.

exxist: A co w życiu poza graffiti?

Krik: Troche maluje, troche rysuje, czasem sobie gdzies pojade… niby poza graffiti, a jednak trochę około graffiti. generalnie prawie wszystko co robie w zyciu wynika w jakis sposob z mojego sprejowania i się z nim łączy. To kim jestem, ludzie ktorymi sie otaczam, problemy ktorym czasem musze sprostac mają bezpośredni związek z graffiti. Nawet moja wieloletnia „kariera zawodowa” robola fizycznego przypomina mi o tym że „…mama mówiła: odrób lekcje. a ja wolałem…” kartki, mazaki, spraye, pociągi. Tak więc graffiti i jego macki oplatają mnie z każdej strony. O! Lubię dobrą książkę jak mam czas.

10959459_949499485067955_5453042258810488820_n

exxist: Ostatnio w Gdańsku odbyła się Twoja wystawa „Pocztówka z Trójmiasta”. Jaki był cel tej wystawy? Opowiedz coś o projekcie.

Krik: Prawidłowa nazwa wystawy to „Pocztówka z trojmiasta” (mala litera i bez ó) nawiązująca do portalu informacyjnego trojmiasto.pl. Zainspirowały mnie artykuły o graffiti. A dokładnie artykuły o „bazgrołach szpecących miasto czyli pseudograffiti”, jak to określają redaktorzy. Ale głównym źródłem inspiracji były komentarze pod tymi artykułami. Prawdziwy festiwal bluzgów, lamentów i tekstów takich że oczy pękają jak się je czyta. Wszystkie skierowane przeciwko, mogłoby się wydawać, wrogom publicznym nr 1 – dzieciakom z farbami. Grafficiarze są niemalże źródłem wszelkich nieszczęść i syfu w Polsce. Artykuły o przekrętach prezydentów Gdańska czy Sopotu nie skupiają takiego hejtu jak te opisujące że np złapano 15latka ktory pacnął kolorową plamę na jakims murku. Lud domaga się obcinania rąk, chłosty, wieszania, rozstrzelania i wielu innych bardziej wymyślnych kar dla chłopaka. Wszystko w imię czystości, zasad i ładu. Odszczepieńców karać. Postanowiłem spełnić te życzenia. Nic więcej. A że obywatelskie ramię sprawiedliwości na moich pracach przypomina trochę faszystów z państwa islamskiego to już drobny szczegół. Widocznie niewielka między nimi różnica.

exxist: Co Cię wkurwia?

Krik: Gdybym wczoraj odpisywał na to pytanie to pewnie odpowiedź na nie zdominowałaby cały wywiad bo generalnie bardzo dużo rzeczy mnie denerwuje. Ale moje lekkie rozdwojenie jaźni sprawia że akurat dzis odzywa sie we mnie jaśniejsza część mojej natury. Tak więc dziś mnie nic nie wkurwia. Dziś mam wszystko w dupie.

13235271_1236812183003349_6296171391999721132_o

exxist: Akcja, którą najlepiej wspominasz?

Krik: Zupełnie nie wiem, którą miałbym wybrać. Były bardziej i mniej udane akcje. Te i te czasem wspominamy sobie ze znajomymi przy piwku. Jak starczy mi czasu to kiedyś co ciekawsze rozrysuję w formie komiksu.

exxist: Czekam zatem na ten komiks!

Pytał: zulu kuki

Użyte tagi
, ,