5 raperów, którym progres nie jest obcy

W oczekiwaniu na płytę jednego z bohaterów tego zestawienia postanowiliśmy udać się w małą podróż do przeszłości. Sprawdziliśmy, jak nawijała czołówka dzisiejszej sceny jeszcze kilka lat temu i wybraliśmy piątkę raperów, którzy ciężką pracą wywalczyli sobie pewną pozycję na szczycie.

1. Paluch

Jeżeli ktokolwiek wypominał mu przy poprzednich płytach, że stoi w miejscu, to po Ostatnim Krzyku Osiedla nie można już mu tego zarzucić. Jak sam nawinął w numerze „Prosto w ryj”:

Zaliczyłem taki progres, że kuwety nie ogarniasz

I ciężko się z tym nie zgodzić, wracając do takich klasyków…

2. Tede

Można go uwielbiać lub nienawidzić, można się też pokłócić o to, czy aby na pewno miał rację mówiąc o Skrrrt:

To moja najfajniejsza płyta, bo poza tym, że jest stylistycznie spójna to pierwszy raz udało mi się stworzyć specyficzny klimat od pierwszego do ostatniego kawałka.

Nie można mu jednak odmówić progresu i wiecznego głodu rozwoju. W internecie często czytamy, że Tede skończył się na Sporcie. Cóż, pozwolimy sobie nie zgodzić się z tą tezą.

3. Ras

W oczekiwaniu na drugi odcinek Kolorów cofnęliśmy się do zamierzchłych czasów – 2006 rok, Doda w czołówce Olisu i Ras, który przewija takie zwrotki. Trzeba przyznać… Nie były to Duże Rzeczy. Jeszcze.

4. Quebonafide

W numerze Pablo, nagranym z raperem z pierwszego podpunktu naszego zestawienia, Kuba przewinął:

Jak zacząłem siadać do jebanych rymów

Nie wierzył w to żaden jebany dziennikarz 

Dzisiaj jestem wszędzie jak jebany wirus

Ja wierzyłem. Tyle, że po przesłuchaniu Eklektyki, bo dopiero wtedy go poznałem. Wielu z Was mogło nie sprawdzać jego twórczości z czasów współpracy z Fuso, kiedy to tworzyli skład Yochimu. Albo tego numeru na przykład. A warto, bo uświadomicie sobie, jak potężny progres zaliczył przed swoją debiutancką płytą, dzięki której wypłynął na szerokie wody.

5. Białas

O ile na poprzednich bohaterów tekstu szybko znaleźliśmy jakieś kompromitujące materiały, tak tutaj mieliśmy z tym problem, ale nie mogliśmy go w tym rankingu pominąć. On zawsze był dobrym raperem i nigdy nie schodził poniżej swojego stałego, dobrego poziomu. Tyle, że dla niego to za mało i wiecznie nad sobą ciężko pracuje. Z każdą kolejną płytą słychać progres, dlatego nie możemy się doczekać Polonu. Diametralnie różniącego się klimatem od tego, co Białas wypuszczał jeszcze 7 lat temu…