4 powody, dla których mapka Snapchata odbierze Wam smak życia

Snapchat po mocnym sierpowym od Instastory leży i kwiczy, ale wciąż próbuje dawać znaki życia. Po wprowadzeniu na rynek europejski Spectacles, od jakiegoś czasu możemy korzystać też z mapki, która chyba ma więcej hejterów, niż zwolenników…

Twórcy nowego bajeru bronią się, że funkcja ta pozwoli rodzicom na dokładniejszą kontrolę swoich pociech. OK, brzmi to racjonalnie, ale strasznie współczujemy małolatom, którzy zostaną przypięci do telefonu wirtualną smyczą. Koniec z wagarami!

Odnosimy jednak wrażenie, że lepiej włączyć tryb „ghost”, by nie wyświetlać się na mapie, która niesie ze sobą kilka zagrożeń.

1. Nieproszeni goście

Pierwsze, co mi się nasunęło po obejrzeniu tej reklamy. Wychodzisz z ekipą na miasto, świetnie się bawicie i nic nie zapowiada nadciągającego kataklizmu. Nagle, ni stąd ni zowąd, Waszym oczom ukazuje się kolega z podstawówki z okrzykiem „NIESPODZIANKA” na ustach. Albo jeszcze gorzej…

2. Więcej stalkerów

Trzeba to powiedzieć głośno – to właśnie przez potencjalnych stalkerów, mapka na Snapie jest po prostu creepy. Śledzenie potencjalnych ofiar nigdy nie było prostsze dla wszelkiej maści zboczeńców, patusów, czy po prostu niechcianych brzydali. Nie chcemy krakać, ale oczyma wyobraźni widzimy nagłówki mówiące o tym, że ofiara została namierzona przez Snapchata.

3. Zrujnowane przyjaźnie

Załóżmy, że nudzicie się sami w domu i z nudów zaczynacie przeglądać Snapchata. Rozglądacie się po mapie, a tu ku Waszemu zaskoczeniu, reszta Twojej ekipy wyświetla się w Waszym ulubionym pubie.

  • Halko, co robicie? Idziemy na jakieś piwo?

    No co Ty, w środku tygodnia?

Żywimy oczywiście nadzieję, że nie macie takich znajomych, ale drobne kłamstewka w towarzystwie już nie przejdą.

A skoro już o tym mowa…

4. Zrujnowane związki

Dzięki Snapchatowi możecie teraz śledzić swoje drugie połówki gdziekolwiek jesteście. Wozisz jakieś obce laski po mieście? Albo spotykasz się z najlepszą przyjaciółką swojej dziewczyny? Stop. Nie polecam.

Jeżeli nie zniechęciliśmy Was jeszcze do tej funkcji, możecie ją aktywować poprzez „uszczypnięcie” ekranu tak jak dziewczyna z reklamy. Rest in Peace, privacy…

Użyte tagi