4 marki, które przykuły naszą uwagę na targach Bright

Podczas gdy większość odwiedzających na targach Bright and Seek skupili się na największych graczach i ich propozycjach na przyszłoroczne kolekcje, ja zabawiłem się w skauta. Postanowiłem odnaleźć marki, o których zapewne nigdy nie słyszeliście, a w jakiś sposób przyciągnęły mnie do siebie. Z różnym skutkiem…

  1. Fashion of Christ

logo

Pamiętacie naszą relację z targów? Wspomniałem tam o marce, która nijak nie pasuje mi do streetwearu. Fashion of Christ to dzieło Chorwatki mieszkającej obecnie w Holandii, która mówi otwarcie, że nie jest projektantką mody. Jest artystką, która swoje malunki przelewa na ciuchy.

To nie jest marka luksusowa. Drukuję tylko na odzieży ulicznej – koszulkach, bluzach z kapturem. W dzisiejszych czasach zatarły się granice pomiędzy kategoriami modowymi, streetwear miesza się z High-endem, czego najlepszym przykładem jest ostatnia kolaboracja Supreme z Louis Vuitton. Tak, myślę, że moją markę można nazwać streetwearową.

Co ciekawe, podobno jako pierwszy na targach spytałem o genezę nazwy marki…

Moda to dla mnie łatwy sposób na wyrażenie siebie poprzez ubiór. Chrystus z kolei jest dla mnie symbolem podróży wgłąb siebie, czymś intymnym. Zestawienie tych dwóch światów ma przedstawiać proces, który zaczyna się w głowie artysty, a którego efekty widać na odzieży.

slideshow_1

fashion_christ_red_shot2445_1024x1024

foc_pf_list-1_1024x1024

  1. Sort of looser

def-gif

Włoski brand, którego idea jest nieco zaskakująca…

Nasza nazwa jest nieco ironiczna. W społeczeństwie musisz teraz być zwycięzcą, robić mnóstwo pieniędzy i ciężko pracować. Ludzie zapominają o swoich marzeniach, więc budujemy społeczność ludzi, którzy próbują spełniać swoje marzenia.

Oprócz prowadzenia marki, chłopaki mają też małą szkołę surfowania w Genui. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, po rozmowie z nimi jestem w stanie stwierdzić, że są autentyczni. Mają luźne podejście do życia i mody, potrafią sobie pośmieszkować. Kibicuję.

4

img_6302

5

3. Ethik

logo-2

Moją uwagę przykuły koszulki piłkarskie z logo marki. Jako że na punkcie piłki nożnej mam fioła, od razu podbiłem porozmawiać z przedstawicielem Ethik. Okazało się, że brand pochodzi z miejsca, gdzie football nazywany jest soccerem…

Nie jesteśmy w żaden sposób związani z piłką nożną. To się po prostu sprzedaje.

Etycznym bym tego nie nazwał, ale cóż, to się w końcu musiało wydarzyć. Skoro raperzy zaczęli ubierać koszulki meczowe do teledysków, to prędzej czy później musiało to mieć wpływ na modę. Tylko po co utożsamiać się z marką, która football nazywa soccerem, skoro można kupić meczówkę ukochanego klubu?

ss2_bb_4

4. Unfair

unfair_athletics

Moja wisienka na torcie. Na tę markę zwróciłem uwagę już w zeszłym roku, bo znacznie różniła się od wszystkich dookoła. Na stoisku widniały banery ze zdjęciami z lookbooka, w którym niektórzy modele mieli na sobie kominiarki. Okazało się, że markę założyli ludzie, którzy wychowali się na ulicy i stadionie Bayernu.

„Inspirujemy się ulicą, nie blogami modowymi. Streetwear poszedł w kierunku wąskich jeansów i koszulek z dekoltem. Misją Unfair jest przywrócenie streetwearu z powrotem do korzeni” – czytamy na ich stronie internetowej. Porozmawiałem też z jednym z założycieli marki.

Nie mamy bezpośredniego rywala na rynku. Kiedy wszyscy jarają się modą dla chlopców w kolorowych ciuchach, my pozostajemy przy stylu casualowym. Zaczęło się od tworzenia koszulek dla naszej ekipy, ale przez kilka lat ciężko pracowaliśmy na swoją markę. Dzisiaj znaleźliśmy uznanie wśród niemieckich kibiców, ubieramy raperów. Ludzie widzą, że jesteśmy autentyczni i to pomogło odnieść nam sukces, ale wciąż jesteśmy głodni i uczymy się, jak radzić sobie na rynku modowym.

start1_4bb_1

zrzut-ekranu-2017-07-08-o-19-30-35

unfair-2-2

Ciekawi jesteśmy, jak dalej potoczą się losy tych marek, bo wszystkie są jeszcze dość młode. Trzeba poczekać i zobaczyc, w jakim kierunku pójdzie streetwear…